drazkowskagosia | blog lifestylowy

inspired by simplicity

2017/10/25

fall autumn | dlaczego lubię jesień


Wrzesień minął, zostawił świat ukołysany i zmrok, który zapada nieco szybciej. Korony drzew w pół zabarwił i wzniecił fale melancholii, które są coraz bliżej mnie. Otulona ciepłem słonecznych promieni, jeszcze długo wzbraniałam się przed przyjęciem jesieni. Z czasem uległam, przymykając oko na deszczowe, ponure dni, które mkną jak krople deszczu po szybie. O dziwo - lubię ten czas i dziś podzielę się z wami dlaczego.

  barwy jesieni


Zakochana w złotej, polskiej jesieni decyduję się jednak na bardziej zgaszone kolory. Pastele odkładam na bok, zwalniam tempo, a razem ze mną gasną powoli kolory, które wybieram. Myślę, że najbardziej odzwierciedlają to dobierane przeze mnie lakiery hybrydowe. Moi trzej faworyci pochodzą od marki Semilac .


Poza tym, w jesiennym pośpiechu stawiam na neutralny makijaż akcentujący usta. Zwykle wybieram pomadki o matowym wykończeniu. Królujące u mnie odcienie brudnego różu i nude korzystnie wpływają na szybką i bezproblemową aplikację. Formuła zastygającego musu gwarantuję trwałość - nie martwię się o poprawki w ciągu dnia. Moje serce szczególnie skradły pomadki marki Wibo.



   jak pachnie jesień

Domniemam, że w chłodne wieczory rozgrzewa was duży kubek gorącej czekolady lub kakao. Moja pierwsza myśl, gdy pomyślę o jesieni, to roznosząca się po całym domu woń karmelowej herbaty. Jeśli jeszcze nie próbowałyście owego smaku - serdecznie polecam.
U schyłku roku mocno skupiam się na intensywnie nawilżającej pielęgnacji, która niesie za sobą słodkie niczym miód zapachy. Moim ostatnim odkryciem jest cukrowy peeling do ciała marki Ziaja. Ubolewam, że nie ma opcji podzielenia się z wami niesamowitym aromatem, który pozostawia. Skóra staję się miękka, natłuszczona i w pełni gotowa na chłodniejszy powiew wiatru.
Te dwa zapachy budzą mnie do życia, a zarazem otulają jak miękki kocyk w jesienne wieczory.



   moja jesień 

U schyłku roku zawsze towarzyszyło mi uczucie przygnębienia. Pamiętam, że najchętniej zapadłabym jak niedźwiedź w sen zimowy i budziła się do życia dopiero na wiosnę. Zamykałam się na świat, nie próbując nawet dostrzec piękna otaczającej mnie aury.
Dziś, zmieniając swoje nastawienie uświadomiłam sobie ile traciłam. Moja jesień wzbudza we mnie zachwyt i inspiruję. Każdego ranka obserwuję zawieszoną w powietrzu mgłę, w podróży wypatruję złociste panoramy i zawsze z zaciekawieniem szukam to kolejnych walorów. Staram się rozpisywać i planować dni, aby znów nie dać się ponieść rezygnacji. Kiedy dopada mnie gorszy dzień - zastój i czuję senność, decyduję się na kawową drzemkę (polecam się obznajomić).
Jak większość osób, najbardziej przytłaczały mnie intensywne opady deszczu. Teraz, jesienną szarugę traktuję jako okazję na poświęcenie uwagi sobie. Czytam książki i wykonuję wszystkie te czynności, na które w codziennym pośpiechu nie mam czasu. Gdy za oknem deszcz, uważam także, że to idealny pretekst na spotkanie przy kubku rozgrzewającej kawy bądź herbaty.



A Ty, lubisz jesień?